Opowiem wam o moich spotkaniach i odkrywaniu Olgi i Andrzeja Małkowskich… Gawęda Przewodniczącego ZHR

Barbara SobieskaStyczeń 21, 201918min274

Zaczęło się to od kroniki szczepu, w którym znalazła się powielana po wielekroć w formacie pocztówkowym fotografia Andrzeja Małkowskiego, bodaj z początku lat sześćdziesiątych, wydana w środowisku krakowskim na półwiecze harcerstwa. Wklejona została przez naszego seniora zajmującego się kroniką – hm. Jerzego Przyjemskiego, a kronika ta była świadectwem naszej tożsamości. Fotografia ta nie budziła we mnie jeszcze żadnych emocji, była jedną z wielu zamieszczonych w kronice, obok reprodukcji pierwszego numeru „Skauta” obok takiej samej fotografii Olgi oraz tekstu Hymnu Harcerskiego.

Kilka lat później, gdy byłem już drużynowym i uczniem szkoły średniej, otrzymałem od mojego nauczyciela (hm. Tadeusza Fijałkowskiego), przedwojenny egzemplarz książki Aleksandra Kamińskiego „Andrzej Małkowski”. Czytałem ją, nie – raczej połykałem z wypiekami na twarzy, zapominając o bożym świecie i odrabianiu lekcji. Odkrywał się przede mną nowy świat. Aczkolwiek wyrastałem w środowisku tradycyjnego harcerstwa, zasad ideowych i moralnych, obozownictwa, mundurów, itd. – Andrzej Małkowski stawał się rzeczywistym ucieleśnieniem wielkich ideałów: pracy nad sobą i niepodległości, w czym tkwiłem od lat, nawet tego sobie specjalnie nie uświadamiając. Ta książka, oprócz spotkań ze „Starą Wiarą”, czyli naszymi przedwojennymi i wojennymi instruktorami, stała się, jak igła kompasu wyznaczająca azymut mojej życiowej drogi. Książkę musiałem zwrócić, ale dostałem jeszcze do przeczytania inną, napisaną przez tego samego autora – „Oficer Rzeczypospolitej”, opowieść o pułkowniku Leopoldzie Lisie-Kuli, harcerzu i oficerze, żołnierzu Niepodległej.

Po kilku latach, już jako student, wyjechałem w wakacje do Wielkiej Brytanii, gdzie w Londynie, w poszukiwaniu materiałów do pracy magisterskiej, skontaktowałem się z Komisją Historyczną Naczelnictwa ZHP. Odbyłem dłuższą rozmowę z hm. RP Henrykiem Glassem, który (po sprawdzeniu mnie, czy nie jestem podstawionym agentem UB) powierzył mi misję zwrócenia się do Aleksandra Kamińskiego z prośbą o wyrażenie zgody na wydanie w Londynie, „bez wiedzy i zgody Autora”, książki „Andrzej Małkowski”. Sposób uwiarygodnienia się wobec Aleksandra Kamińskiego, iż z taką misją przybywam z Londynu do Warszawy – to historia na osobne opowiadanie. Niemniej po przedstawieniu tej propozycji „Kamykowi”, jesienią 1977 roku, usłyszałem odpowiedź: Druhu – Oni sobie tam w Londynie poradzą bez mojej wiedzy i zgody. Polska jest tu nad Wisłą, nie nad Tamizą. Musicie zrozumieć [zwracał się do mnie przez – Wy], że mam propozycje wydania „Andrzeja Małkowskiego” w Kraju, a on jest bardziej potrzebny polskiej młodzieży, polskiemu harcerstwu – tu. „Na pocieszenie” otrzymałem od „Kamyka” – kopię maszynopisu książki „Józef Grzesiak – Czarny”, ze słowami: To się tu nie ma szansy ukazać, nawet w PAXie. Zróbcie z tego dobry użytek ! Otrzymałem ponadto wykaz skreśleń cenzury z „Andrzeja Małkowskiego”, które w 1981 roku opublikowałem w „Bratnim Słowie” (piśmie warszawskiego Kręgu Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego).

Wiosną 1978 roku pożegnaliśmy „Kamyka” na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim, zawiadomiłem (przez pośredników) „Londyn” o Jego decyzji, ale równocześnie w gronie instruktorów tworzących niejawną strukturę wewnętrznej konspiracji w ZHP, rozpoczęliśmy przygotowania do wydania książki „Józef Grzesiak – Czarny”. Staszek Czopowicz rozmawiał ze Stanisławem „Orszą” Broniewskim o napisaniu wstępu, a ja podczas obozu, latem 1979 r. odwiedziłem w Gdańsku współautora książki Antoniego Wasilewskiego.

Czytelnik tych wspomnień może mi zarzucić, że miałem pisać o Andrzeju Małkowskim, tymczasem równie często pojawia się nazwisko Aleksandra Kamińskiego oraz bohaterów kolejnych jego książek: pułkownik Leopold Lis-Kula, harcmistrz Józef Grzesiak – Czarny, a ponadto musimy pamiętać, że wszyscy wychowani byliśmy na lekturze „Kamieni na szaniec” oraz „Zośki i Parasola”, które w Polsce Ludowej bardzo krótko były na indeksie. Niemniej całe moje pokolenie wyrastało na legendzie kolejnych wielkich harcerzy: Zośki, Rudego, Alka itd. – i jest w tym mój zamysł świadomy, ponieważ uważam że Aleksander Kamiński – jak mało kto – był jednym z największych wychowawców kolejnych pokoleń polskiej młodzieży. To on swymi książkami dokumentował sztafetę harcerskich pokoleń, którą rozpoczął o przedstawienia sylwetki Andrzeja Małkowskiego – największego z wielkich. Chcę także powiedzieć, że sami mając po dwadzieścia kilka lat, powoli uświadamialiśmy sobie, że kolej na nas – na następne pokolenie, które musi przejąć pałeczkę w tej sztafecie pokoleń, które musi się upomnieć o podstawowe zasady ideowe, programowe i wychowawcze polskiego harcerstwa, które musi wejść na ścieżkę: skautingu i niepodległości …

Od początku lat siedemdziesiątych w gronie instruktorów kilku warszawskich szczepów tworzyliśmy nieformalną gromadę przyjaciół wyznających i propagujących zasady tradycyjnego harcerstwa, takiego, jakim stworzył je Andrzej Małkowski: przykład własny, praca nad sobą, abstynencja, metoda harcerska, system zastępowy, obozownictwo, mundur itd. Odbieraliśmy od młodzieży tradycyjne Przyrzeczenie Harcerskie, przestrzegaliśmy tradycyjnego Prawa, realizowaliśmy próby na dawne stopnie harcerskie, od młodzika do Harcerza Rzeczypospolitej, organizowaliśmy latem zloty „niepokornych” drużyn, zapraszaliśmy się na święta środowisk, które obchodziliśmy jak przedwojenne święta pułkowe. To wszystko było niesformalizowane, ponieważ jeden z nas – gdy zastanawialiśmy się jak nazwać tę naszą gromadę – powiedział, żadnych struktur, żadnych nazw, żadnych formalizmów, bo to tworzy organizację, w którą najłatwiej uderzyć i którą najłatwiej zniszczyć. Jak nie ma nazwy – to nie istnieje.

Tak trwaliśmy, pączkując, szukając i znajdując – m.in. przez Rajd „Arsenał” – nowych przyjaciół, nie tylko w Warszawie, ale i w Krakowie, Ostrzeszowie, Gliwicach, Katowicach, Lublinie i innych miastach, aż do stycznia 1979 r., gdy dotarła do nas wieść o śmierci Olgi Małkowskiej, pierwszej polskiej harcerki, żony naszego patrona i duchowego przewodnika. Planowaliśmy wyjazd delegacji kilku warszawskich szczepów na pogrzeb. Był to czas sesji egzaminacyjnych na uczelniach, nie wszyscy mogli pojechać, ale postanowiliśmy, że zamieścimy w „Życiu Warszawy” nekrolog (w tej gazecie ówcześnie najczęściej je zamieszczano) podpisany przez nasze „niepokorne” środowiska harcerskie: Pod nekrologiem podpisały się warszawskie szczepy (w kolejności): 1, 16, 22, 23, 70 i 208. Była w nim informacja o śmierci Świętej Pamięci Olgi, mszy i pogrzebie w Zakopanem.

Nazajutrz rozpętała się we władzach harcerskich w Warszawie „burza w szklance wody”. Jak to? – „Świętej Pamięci” w świeckim harcerstwie. Msza święta i pogrzeb – z udziałem księdza, a w nim harcerze ze sztandarami ! – Toż to polityczna demonstracja ! Wreszcie – kto to są – ci podpisani ? – To „reakcja”. Nie dość, że noszą „sanacyjne” krótkie spodenki, to jeszcze manifestują klerykalizm i kultywują „reakcyjne” tradycje przedwojennego harcerstwa. Skutek był taki, że komendant hufca wraz z dyrektorem włamali się do harcówki i skonfiskowali, wyłamując zamek w gablocie – sztandar mojego szczepu, zapobiegając tym samym „politycznej” i „klerykalnej” demonstracji „reakcyjnego harcerstwa”. Z kilkorgiem z nas przeprowadzono „dyscyplinujące i wychowawcze rozmowy”. Rok później nie skończyło się na „wychowawczych i dyscyplinujących rozmowach”. Zostałem zwolniony z funkcji szczepowego i wykluczony z grona instruktorów hufca. Pamięć o Andrzeju i Oldze Małkowskich była obca ówczesnym władzom ZHP.

A tymczasem Andrzej i Olga Małkowscy, razem z Kościuszką, począwszy od pogrzebu w Zakopanem, „patrzyli na nas z nieba” i chyba uśmiechali się z satysfakcją – jest oto kolejne pokolenie, możemy być spokojni… Mogli być spokojni, bowiem na przełomie 1979 i 1980 roku, ukazała się nareszcie w wydawnictwie PAX mała książeczka „Andrzej Małkowski”, w zielonej obwolucie, z tą samą fotografią, która pamiętam z naszej kroniki. Ta mała książeczka stała się lekturą obowiązkową podczas zimowisk w środowiskach „niepokornego harcerstwa” Nakład wykupiliśmy niemal na pniu, kolejne dodruki także. Słaliśmy je do wszystkich znajomych w Polsce, aby procentowały, mimo tych skreśleń cenzury, aby budziły rozumienie harcerstwa, jako syntezy skautingu i niepodległości, jako wzór budowania potęgi ducha, odwagi czynu…

A potem przyszedł sierpień 1980. Pamiętam spotkanie w mieszkaniu Tomasza Strzembosza. Zebrało się grono młodych z „niepokornego harcerstwa” i grono seniorów ze Stanisławem „Orszą” Broniewskim, Andrzejem Polem (Wiktorem Szelińskim), Józefem Piątkowskim. Zastanawialiśmy się jak ujawniając naszą organizację sformalizować ruch odrodzenia harcerstwa, już nie tylko warszawskiego, ale ogólnopolskiego. Siedziałem na podłodze obok Piotra Bąka z Zakopanego, byłem już doktorantem w IH PAN, a że niedawno napisałem i obroniłem pracę magisterską o przedwojennym warszawskim Kręgu Instruktorskim im. Mieczysława Bema (w skrócie – KIMB) – zaproponowałem, abyśmy stworzyli sieć kręgów instruktorskich, jednakowo się nazywających i odwołujących do tradycji Andrzeja i Olgi Małkowskich. To było oczywiste dla nas wszystkich, że właśnie do tej tradycji – świeżo ugruntowanej przez książkę Aleksandra Kamińskiego – mamy nawiązać. Ale skrót nie brzmiał dobrze (KIAOM), więc Piotr zaproponował dodanie po „Instruktorach” – słowa „Harcerskich” – i wyszło dźwięcznie i prześmiewczo – „KIHAM”, co podchwycił gospodarz spotkania Tomasz Strzembosz, ku ogólnemu aplauzowi wszystkich zebranych.

W ten sposób Andrzej Małkowski i Olga Małkowska brali moralny „odwet” za te konfiskaty sztandarów, za te „wychowawcze i dyscyplinujące rozmowy”, za całe wieloletnie wtłaczanie harcerstwa w model zgodny z „leninowską teorią związków młodzieży”. Tego procesu przemiany świadomości części instruktorów nie dało się już zatrzymać. Władze ZHP, mogły nas usuwać i represjonować, mogły rozwiązać nawet Radę Porozumienia KIHAM, ale „Stanowisko KIAM w sprawie odrodzenia harcerstwa” rozeszło się po Polsce od Jubileuszowego Zlotu Harcerstwa na Błoniach w Krakowie we wrześniu 1981 roku… Kolejne pokolenie, po Andrzeju i Oldze Małkowskich, po Leopoldzie Lisie Kuli, po Józefie Grzesiaku-Czarnym, po bohaterach Szarych Szeregów – brało odpowiedzialność za kształt harcerstwa…

Kolejnym krokiem było wydanie w Niezależnym Wydawnictwie Harcerskim książki – „Józef Grzesiak – Czarny”, o wspaniałym instruktorze, który po powrocie z syberyjskiego zesłania, natychmiast w 1956 roku przystąpił do pracy nad odrodzeniem harcerstwa, a wśród nas byli jego wychowankowie. Sztafeta pokoleń trwała …

Mam ogromną satysfakcję, że to właśnie Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, wyrosły z tej tradycji, z niejawnych struktur „niepokornego harcerstwa” lat siedemdziesiątych, z Kręgów Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego i „Ruchu Harcerskiego” lat osiemdziesiątych, był inicjatorem wniosku o nadanie twórcom harcerstwa – Andrzejowi i Oldze Małkowskim – Orderu Orła Białego. Mam ogromną satysfakcje, że wniosek ten – w imieniu wszystkich współczesnych i minionych pokoleń harcerskich – miałem zaszczyt pisać i redagować wraz z Wiesławem Turzańskim, że mogłem być obecny przy jego wręczaniu – wnuczce Andrzeja i Olgi – Krystynie, 11 listopada 2018 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. Ten najwyższy order, jakim Rzeczpospolita może uhonorować zasługi swych synów i córek – jest także orderem dla wszystkich kolejnych harcerskich pokoleń, całego naszego ruchu, który istnieje po to, abyśmy – Wszystko co nasze Polsce oddali, bo – W niej tylko życie …

I jeśli mówimy, wyznając naszą wiarę, że wierzymy w świętych obcowanie, to Oni są z nami w każdym dniu, w każdej pracy, w każdym wysiłku, w każdej naszej myśli, bowiem – „Są ludzie i są prace, tak silne i tak potężne, że śmierć przezwyciężają i żyją i obcują między nami.”

Dziś, w stulecie śmierci Andrzeja i czterdziestolecie śmierci Olgi, wspomnienie to dedykuję kolejnym pokoleniom instruktorów, którzy zechcą i podejmą trud przejęcia tej pałeczki w sztafecie pokoleń, którą Twórcy Harcerstwa zapoczątkowali.

Rozkaz Przewodniczącego ZHR

Komentarze


Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej


Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej to wspólnota przyjaciół –  dzieci, młodzieży i dorosłych, która w oparciu o wartości chrześcijańskie, poprzez przykład własny instruktorek i instruktorów harcerskich, pracę nad sobą, służbę, przygodę oraz inne elementy metody harcerskiej wychowuje człowieka pełnego radości życia, odpowiedzialnego za Polskę i gotowego podjąć wyzwania współczesności. 




Kontakt


Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej
ul. Litewska 11/13, 00-589 Warszawa
tel.: (22) 629-12-39
e-mail: naczelnictwo[at]zhr.pl

KRS: 0000057720 NIP: 525-15-72-446 REGON: 006218591

VW Bank Direct 52 2130 0004 2001 0189 3635 0001


Napisz do nas


ZHR realizuje działania finansowane ze środków Rządowego Programu Wsparcia Rozwoju Organizacji Harcerskich i Skautowych na lata 2018-2030.