Logo 5WDH 5 WDH „Stary Dom 39”  

Witamy na stronie 5 Włocławskiej Drużyny Harcerzy

Ostromecko 2009

Nowości:

7-29 lipca 2009r.

Obóz w Orzyszu. Jak to co roku bywa, także i w tym piątka wyruszyła na miesiąc w dzicz (no może prawie miesiąc). Na przedobozową orkę wyruszyli nasi starzy kompani Grzesiek i Popej, do których z czasem dołączył też Malina jadący niezawodnym (do czasu) bolidem należącym do Johnego zwanym przez niektórych Maluchem. Gdy nadszedł magiczny lipca dzień siódmy pod kościołem pw. Najświętszzego Zbawiciela była już cała ekipa (w tym nasze najulubieńsze włocławskie druhny), a także nasz sprzęt na czele z Marabucikami (Česká robot), po upchnięciu wszystkiego ruszyliśmy w drogę ku Mazurom. Oczywiście, aby prawom Murphyego stało się zadość, coś musiało pójść nie tak, zostaliśmy zatrzymani na dwugodzinną (tak Pi razy oko) kontrolę, ale w końcu na miejscu się znaleźliśmy. Po przywitaniach i wybieraniu miejsca trafiliśmy na przyszlabanową dzielnicę, na której zaczął przy gwizdkach oboźnego wyłaniać się nasz podobóz , jako że wskaźnik osobonamiotowy był dość niski, to pionierka mogła być przyjazna dla użytkownika i można się było skupić na detalach, takich jak zabudowana brama, mobilny krzesło-śmietnik, czy aerodynamiczne, specjalnie profilowane półki. Po pierwszych kilku przeżytych brzaskach rozpoczęły się poszukiwania Nowej Kartaginy, które ze względu na nieprecyzyjne informacje spełzły na niczym, jednak żądze Kartagińczyków i Rzymian (bo choć jeszcze o tym nie wspominałem, to właśnie oni nasz podobóz zamieszkiwali) doprowadziły, pomimo dyplomatycznych spotkań, do wybuchu wojny. Ta jednak nie przebiegła tak krwawo, jak można by się spodziewać, obie nacje okazały się raczej mędrcami niż wojownikami, więc wbrew temu, co na kartach historii jest zapisane, oba państwa zostały podbite przez Greków. Cóż jednak działo się w trakcie? U samych początków wojny czekała nas robota dla prawdziwych afroharcerzy, czyli walka z kuchennym piecem, mięsiwem i zieleniną. Następnie przyszedł czas zwiadów (ach ten magiczny widok Kruków i Sokołów powracających w niesamowitym stylu motorówką na tle zachodzącego słońca). W jakiś czas po zwiadach (no tak na oko było to 6 jednostek czasu) odbyły się też manewry, gdzie przemieszani z innymi obozowiczami próbowaliśmy zdobyć Mount Everest (ja stety lub nie asystowałem przy kilkunastu wymianach koła w Maluszku). Na jeden dzień zapuściliśmy się też w mazurskie ostępy, aby zamieszkać na wyplatanych przez nas hamakach (w tym jednym turbohamaku), co było też świetną okazją na podchody, które jednak zakończyły się bez większych sukcesów, a po nocy w wyjątkowo wygodnych łóżkach zabraliśmy się za przygotowywanie na kuchniach polowych grzanek z sosem po studencku (mało składników, a dużo jedzenia). Żeby jednak nie zdziczeć zupełnie czekały nas też spotkania z harcerkami (tak włocławskimi, jak i warszawskimi), podczas których nie obyło się bez śpiewania, jak i pląsania (w tym fruwania i skakania przy terenowej wersji Twistera). Nie zabrakło też gości, udało się przyjechać Bartkowi, który choć cały obolały nie dawał nic po sobie poznać, zapewne było też dla niego osłodą przyznanie ćwika przed całą rzeszą obozowiczów, na którego z resztą zasłużył już na wiele dni przed obozem, przybył też ks. Łukasz, który nie dość, że odprawił nam mszę, to jeszcze swoim sportowym (prawie) Renault przywiózł pełen bagażnik ketchupu włocławskiego. Nie zabrakło też rozpromienionego Johnego (tak tak, to właśnie do niego należał rozkraczony na korzeniu magiczny maluszek - chlip chlip), któremu udało się wyrwać na trochę z pracy, wraz z nim przybył Jankes (tak tak, ten Jankes, z tych Jankesów) wraz z Olą i zniszczoną życiem żabką (spokojnie, była pluszowa, więc spłaszczenie nie przeszkadzało jej w funkcjonowaniu). Na obóz zawitał też najbardziej przez nas oczekiwanym gość, pewnie ze względu na tajemniczość - Kisiel (tak, ten o którym bajki i legendy krążą, a czasy gdy zakładał naszą drużynę dotąd były owiane zagadką), który opowiadał nam o początkach Piątki (wtedy jeszcze 39-tki), o tym jak powstała, dlaczego zwiemy się tak, a nie inaczej i dlaczegóż to nasze chusty są czarne, a nie czano-bordowe. Po przyogniskowej opowieści nasz gość trafił pod gradobicie pytań, z którego jednak udało mu się wyjść bez szwanku. Pewnego dnia naszej obozowej przygody nastała rzecz straszna, znaleziono martwego Pana Papierka, który jak każdy papierek zasłużył na pochówek z prawdziwego zdarzenia, więc i takowy, przy dźwięku marszu pogrzebowego, salw pogrzebowych, płaczu zebranych i wielu ciepłych słowach mógł w spokoju opuścić nasz ziemski padół łez. Jak to z reguły bywa, tak i tym razem nie zabrakło rajdu, nasz cel Olsztyn został osiągnięty bezproblemowo, a spływ kajakowy, zwiedzanie miasta, wizyta w planetarium i nasze podolsztyńskie miniobozowisko u naszych nowych przyjaciół pozostaną nam w pamięci na długi czas. Obóz jednak nieubłaganie zmierzał do końca, jednak zanim wyjechaliśmy udało nam się jeszcze zabłysnąć na festiwalu, nasz western z emo-kowbojem, alien'em, Chuck'iem Norris'em, toi-toi manem, pojedynkami niczym w matrix'ie, piosenkami o super-Jonaszu i aniołem ketchupowym zrobił furorę, a wraz z piosenką i reklamą stołówki skompletowaliśmy 3 medale (złoto za scenkę i do tego dwa srebra). Sukces festiwalowy świętowaliśmy przy zarzuconym słodyczami stoliku i to już na tyle. Jeszcze tylko pakowanie, watra, zimna kawa, dziesiątki przyjaznych twarzy, setki zabawnych cytatów i miliony niezapomnianych wspomnień.

Rafał Bisiorowski

23 Lutego 2009r.

Właśnie mija nam zimowisko, zaraz czas się pakować i wracać do Włocławka. Jesteśmy tu od 20.02. Tu - w jednej ze szkół w Ostromecku. Zimowisko przebiegło w klimacie wypraw krzyżowych, gdzie to krzyżowcy walczyli z islamistami. Walka toczyła się o Graala. Podsumowanie rywalizacji zastępów zostanie opublikowane na stronie po zakończeniu zimowiska. Teraz jednak trochę humoru: ody naszych harcerzy. Pisanie ody było karą za złe zachowanie, a o zaprezentowanie ód (czyt. od) druchowie zostali proszeni w obecności wszystkich uczestników. Oto kilka od, które przetrwały: (pisownia oryginalna)

Oda do Ewy
O Ewa Ewa ty jesteś jak mewa, ktura wylatuje z pod płonącego drzewa. Ewa zjec kawałek chleba, tfe włosy powiewają na wietrze niczym liście, z drzewa.
Robert W.

Oda do czystej tablicy
Czysta tablica jest jak ulica, poktórej pędzi Robert Kubica. Gabka cię pieści od siedmiu boleści, leczk kreda cię rani ciosem z bani.
Patryk K.

Oda do mydła Mydło zneutralizuje zapachy nawet takie z Bisiorowej pachy Bo mydło i woda to ciała swoboda Bo taka w XXIw moda to lepsze niż zjedzenie waniliowego loda
Paczkoś

Oda do chusty
O chusto bez ciebie na szyji mi pusto Czarna tyś jak mużyn Zbyś. Bisior okrutnie torturuje cię, [przez] jego skarpety dusisz się, lecz ja nic zrobić niemoge tylko napisać do ciebie ode.
Michał M.

Oda do poprawnego stania na hymnie harcerskim
Chymnie harcerski, jesteś jak rycerski. To dla harcerza zaszczyt, móc cie śpiewać,harcerz nie powinien przy tobie ziewać. Przy tobie stoję na baczność, bo jesteś najważniejszy i nie robisz mi na złość.
Filip A.

Oda do munduru
O mundurze, mój mundurze, do Ciebie pisać odę musze, żeś dla harcerza najważniejszy wie o tym człek najmniejszy, na Tobie mam stopnie, funkcje, przynależności, i wszelkie inne różności. I szanować Cię trzeba, bo inaczej to hańba dla mego imienia.
Mateusz S.

Bartłomiej Kajak

01-25 Lipca 2008r.

Wakacje 2008 już minęły więc czas podsumować tegoroczny obóz. W tym roku nasza drużyna na wakacje wybrała się całkiem niedaleko, nad jezioro Łąkie, przy miejscowości Rumunki Skępskie. Obóz trwał od 1 do 25 lipca i oprócz nas wszystkie drużyny były z Warszawy, a są to: żeńskie- Knieja, Pratum, Mury, Na Szlaku i Rude Mrówy; z męskich Knieja i Dęby. Były to ponad 3 tygodnie dobrej zabawy. Pionierka nieco osłabiła nasze morale, bo praca była ciężka, a zdażały się i wypadki (np. Hubert został częściowo ukrzyżowany), choć nie zabrakło i śmiechu - hasło przewodnie podczas budowy kadrówki to "Dognie się". (I co? Przcież się dogięło!). Po pionierce nastał czas gier, i ogólny chill out. Fabułą tegorocznego obozu był Robin Hood. Nasi dzielni wojownicy stawiali czoło podstępnemu szeryfowi. Łupili bogatych, a zdobyte pieniądze wydawali na uzbrojenie (czyt. dawali biednym). Zabawy także dostarczała gra w... "SRU!". Na obozie były też biegi na chustę, młodzika i wyw-a. Większość osób ukończyło je pomyślnie. Pod koniec psuliśmy się "Urzekającą" Johnego (taka książka), lub przekrzykiwaniem na "TA YHY". Później przyszedł czas na depionierkę i pożegnanie...

Bartłomiej Kajak

25-27 Kwietnia 2008r.

ZZ "Rozwścieczone surykatki" i Bajbus wybrali się na akcję o kryptonimie "Tuba dei", tym razem wylądowaliśmy w czasach PRL i realiach filmu Miś, walczyliśmy z parówkowymi skrytożercami w naszych magicznych uniformach (czyt. mundurkach szkolnych). c.d. byc może n.

Rafał Bisiorowski

29 Lutego – 2 Marca 2008r.

III Forum Harcerstwa Starszego w Krakowie "Mężczyzną i niewiastą stworzył ich", gdzie wybraliśmy się starszą ekipą - ja, Johny, Bajbus. Super impreza, może dlatego, że było na niej tyle interesujących osób, zajęcia między innymi z różnic miedzy meżczyzną i kobietą, rozpoznawanie powołania, płaszczyzn życia i rozwoju osobistego, nocne zwiedzanie Krakowa w swietnym gronie, nauka tańca, nocna gra z ognichem i mnóstwo ciepłych wspomnień. Nie wspominając już o tym, że ja i Bajbus spotkalismy naszego znajomego z Pajęczarni - Pawła.

Rafał Bisiorowski

4-8 Lutego 2008r.

Zimko. Wylądowaliśmy w Bobrownikach i choć tłumów nie było, jeśli chodzi o 5wdh. Był Adam, Szymon, Mati, Adrian, Michał, to były też harcerki z 7WDH "Silva" i 8pTDH "Leśna polana". A z tego, co się działo, to tak skrótowo bilismy Szkopów, a konkretniej poszukiwania niemieckich baz, zawody strzeleckie, akcje dywersyjne, oglądanie filmu "Zakazane piosenki", nocne zwiady, opatrywanie rannych, wielka akcja nocna "dorwij gestapo" wraz z niezapomnianymi gestapowcami Kudłatym i Bajbusem, a także korzeniem na który wylądowałem po tygrysim skoku i jekiem rozdzierajacym ciemności lasu. Poza tym magiczna oda Michała i niezapomniane bajki drużynowego - nowa tradycja - m.in. o Hansie kuternodze. Niestety jednak tak jak zwykle trzeba było wrócić do Włocławka i szarej rzeczywistości.

Rafał Bisiorowski

21 Grudnia 2007r.

Tyle znajomych twarzy w jednym miejscu to rzadkość. Otóż tradycyjna wigilia harcerska, czyli my i harcerki z "Silvy", odbyła się w pomieszczeniach Civitas Christiana, dzięki uprzejmości mamy Popeja, było dzielenie sie opłatkiem, świecowisko, poczęstunek i ogólnie przyjemnie, ale frekwencja nawet mnie zaskoczyła, pojawiły się stare pierniki (stare jak stare 18-19 lat), ale nie zabrakło tak Gali, jak i Grzesiów, Popeja, Bajbusa, Adasia, Kamusia, czyli pozytywnie, może za rok tez się uda zgromadzić taką ekipę.

Rafał Bisiorowski

15 Grudnia 2007r.

Wypad do Bydgoszczy na zawody strzeleckie chorągwi. "Of koz" jak zawody, to tylko najlepsi, czyli wybrał się ZZ z dodatkowym bagażem w postaci Kudłatego. Ponieważ ZZ powstał niedawno, to nastąpil najwyższy czas na nadanie mu nazwy i wyniku ostrego prania głowy w trakcie podróży osobówką narodziły się "Rozwścieczone surykatki". Gdy wysiedliśmy na dworcu głównym należało dostać się do bazy w harcówce przy placu Kościeleckich 9, a ponieważ za pilota robił niżej podpisany, to zdążyliśmy na czas, tyle że była to ostatnia chwila, później podróż na strzelnicę "Zawisza", gdzie Mati, Kurczak i Nikoś zdobyli nagrody (no popatrz, a ja nie). Po powrocie nocne oglądanie filmów, w tym genialny "Sztuczki", a w niedzielę, to co najlepsze, czyli turniej paintballowy i choć w maskach niewiele było widać, to farby poszło mnóstwo, a zabawa była przednia.

Rafał Bisiorowski

31 Października 2007r.

Drużynę podczas rozpoczęcia roku harcerskiego w Ciechocinku przejmuje ćw. Rafał Bisiorowski.

Rafał Bisiorowski


 
 
WsteczDalej Do Góry

5 Włocławska Drużyna Harcerzy